Holenderski film występujący również pod polską nazwą "Żałuję!". Jeśli nie kojarzysz to czas na nadrobienie.
"Jochem
idealnie wpisuje się w profil ofiary. Rówieśnicy śmieją się z jego
otyłości i ślamazarności, a on sam nie potrafi się obronić. Jest
całkowicie bezwolny i pozbawiony wsparcia reszty klasy. Podczas obozu
sportowego, w czasie wycieczki rowerowej, słyszy cichy pisk porzuconego
psa. Chłopiec postanawia pomóc zwierzęciu, odwiedza go w schronisku, a z
czasem staje się jego właścicielem. W ten sposób poznaje bliżej
koleżankę z klasy, Verę, w której zakochuje się nieszczęśliwie. Ona wraz z Davidem
jako jedyni dostrzegają, iż Jochem dręczony jest przez trójkę kolegów.
Sprawia im frajdę pastwienie się nad nim, wyzywanie od grubasów,
przyczepianie świńskiego ryjka czy docinanie na różne sposoby. Techniki
znęcania są doprawdy różne. Na początku nie stanowią poważnego
zagrożenia, później jednak przemieniają się w regularne piętnowanie,
skutkując bójką."
Film zdecydowanie powinien być obowiązkową pozycją dla ofiary, dręczyciela, a w szczególności dla widza - to od niego zależy najwięcej. Wywołuje dużo emocji, w większości niestety tych złych. Na zmianę jest się wściekłym i smutnym. Nie polecałabym filmu młodzieży młodszej niż 16 lat. Zawiera brutalne sceny. Mimo wszystko kiedyś każdy powinien go zobaczyć i zastanowić się czy nie spotkał na swojej drodze podobnej osoby jak Jochem. Trzeba robić wszystko, aby było jak najmniej takich sytuacji jak przedstawiona w filmie.


Komentarze
Prześlij komentarz